Dusza jak bałałajka

W wyniku ataku potwornej, porażającej, zaciemniającej władze umysłowe i czucie w członkach, nieracjonalnej, nierealistycznej, wybujałej i patologicznie zwyrodniałej, rusofobii – zacząłem właśnie lekturę wspaniałych dzienników wojennych Wasilija Siemiowicza Grossmana. W tłumaczeniu angielskim, rzecz jasna, bowiem z moim opanowaniem literackiego tekstu rosyjskiego wciąż nie jest dobrze. Najwyraźniej zaszkodziła mi konieczność pisania listu do „dorogowo nieznakomowo druga” w siódmym oddziale szkoły powszechnej. Nieznajomy mieszkał w Omsku lub Tomsku i nigdy na mój list nie odpisał, co jeszcze dodatkowo mogło wzmóc pewne pokłady nieracjonalnej, nienawistnej, pozarozumowej, zaumnej, można by rzec, etc. etc., rusofobii.

Wojenne wspomnienia Grossmana, przetłumaczone przez Lubę Winogradową, zostały opatrzone dodatkowymi komentarzami i przedmową wybitnego brytyjskiego historyka Anthony’ego Beevora. Mniejsza o mój kłopot z, miodnym nieco i upraszczającym całą złożoność życiorysu pisarza do kilkunastu stronic rześkiego tekstu, stylem pisania Beevora. Zachodni czytelnik, o ile wiatry Chaosu zetkną go z memuarami Grossmana, może i tak odbierać to wszystko jak bajkę i western, co paradoksalnie będzie bliższe prawdy niż nam, historycznym poobijańcom i chorobliwym rusofobom, kiedykolwiek mogło się wydawać.

Bo czym, jeśli nie bajką, ale bajką prawdziwą, są takie opowieści Grossmana, zanotowane gdzieś na białoruskiej ziemi, w okolicy Homla, w czasie wielkiej klęski Wielkiego Odwrotu:

„Długa droga. Furmanki, piechurzy, łańcuchy wozów. Nad drogą obłok żółtego pyłu. Twarze starców i kobiet. Kierowca Iwan Kupcow siedział na końskim grzbiecie sto metrów od pozycji. Kiedy rozpoczęto odwrót i pozostało jedno działo, niemieckie baterie okryły wycofujących się deszczem pocisków. Zamiast galopować na tyły, Kupcow podjechał konno do działa polowego i wydobył je z bagna. Kiedy oficer polityczny zapytał go później, jakim cudem było go stać na taki akt poświęcenia i odwagi w obliczu śmierci, Kupcow odparł: „Mam prostą duszę, prostą jak bałałajka. Nie boi się śmierci. Tylko ci, którzy mają delikatne dusze, boją się śmierci.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *