Na marginesie pierwszych trzech odcinków „True Detective”

Amerykanie są okropni. Amerykanie niemundurowi są okropni, potworni są ci umundurowani, okropni są tajniacy, straszne są ich domy, wnętrza i miejsca pracy z chujową kawą w plastikowych kubeczkach i syntetycznym takeout foodem przygotowanym przez inbredów i retardów, którzy do tego wątpliwego jedzenia strzelają glutami z nosa. Amerykanie są potwornie zneurotyzowani, o ile nie kompletnie ześwwirowani. Amerykanie zabili Indian. Wtłaczają w siebie całe opakowania antydepresantów, barbituranów i syropków robiących sałatkę z mózgu. Neurotyczne są ich żony, zapewne gotujące niesmaczne syntetyczne dania, nawet jeśli są z warzyw. Ich dzieci też są neurotyczne, a w każdym razie neurotycznie się zapowiadają, spędzając pól dzieciństwa z głową przyklejoną do telewizora, w wolnych chwilach rysując kulfoniaste schematyczne porno. Amerykanie, o ile akurat nie są quite handsome, są potwornie brzydcy i mają liczne tiki nerwowe i idiosynkrazje. Prawdopodobnie wynika to z tego, że ich amerykańskopolskowłoskoormiańskoamiszowskożydowskoarabskie matki spożywały w czasie ciąży mnóstwo syntetycznych warzyw i wsypywały sobie do gardła kilogramy psychotropów i leków na sen. O ile nie akurat nie piły w szopie na narzędzia moonshine’a z piekła rodem i nie paliły cracku. Amerykanie zabili Indian. Amerykanie prowadzą ze sobą drętwe rozmowy o pozornej głębi, w istocie żywcem przepisane z Dale’a Carnegie, sekretnych świstków Amwaya i literatury przeczytanej w kiblu kręgielni. Amerykanie wierzą w masę dziwnych rzeczy, od zbastardyzowanego wuduizmu do wiecznego dramatu rozmaitych wędrownych i osiadłych ewangelistów, którzy czychają na banknoty dolarowe, potem pieprzą się z prostytutkami w motelach, a potem płaczą w telewizji a la Jimmy Fallwell, pokazując światu jeszcze brzydsze emanacje swoich brzydkich, jakoby z gutaperki wykonanych, twarzy. Amerykanie wkroczyli do Iraku, a przedtem sami rozwalili wieżowce, ponieważ są bastardami i żydomasońską plutokracją. Krajobraz, w którym Amerykanie przeżywają swoje skarlałe moralnie amerykańskie przygody też jest brzydki, pustynny, industrialnie przeorany, pusty i naznaczony stosami trupów zwierząt, które pijani Amerykanie pasjami zabijają. Ponieważ to lubią. Amerykanie zabili Indian. A ci przed nimi zabili Majów. Amerykański negroid przypomina małpę do złudzenia, siedzi i słucha i nic nie mówi, ponieważ jest niewolnikiem usidlonym już nie za pomocą łańcucha przez białego Amerykanina. Prostytucja, zdrada małżeńska i kłamstwo są amerykańskim chlebem powszechnym, ponieważ tacy oni już są ci Amerykanie. Okropne i niedopuszczalne kulturowo są ich wymysły w rodzaju liberalizmu, kapitalizmu, demokracji, okropny jest amerykański konserwatyzm, okropny jest ich libertarianizm, straszne są ich związki zawodowe i związki łamistrajków, straszne jest ich CIA i American Nazi Party. Ich flaga narodowa jest nieskończenie głupia i przedstawia jakąś abstrakcję, do której człowiek lądu nie jest się w stanie – i nie musi! – odnieść. Ich hymn narodowy to oczywiście szczyt hipokryzji i patetyczny bullshit, podobnie jak ich karta praw, konstytucja oraz magazyn Penthouse. Amerykańskie kobiety są sztuczne. Amerykańska młodzież jest do niczego, a hołubione przez nią trendy są szczytem degeneracji rodzaju ludzkiego. Amerykanie zabili Indian. A resztę wsadzili do rezerwatów. Kowboje byli okropni. Indianie też byli okropni.

Czyż zatem trudno się dziwić, że Aleksander Dugin, duchowy mistrz jedynego w świecie imperium przechowującego takie wartości jak Stałość, Tradycja, Ład, Sakralny Porządek, Wiara i Logos po prostu – napisał, że antyamerykanizm jest totalnym zadaniem imperium, „symbolem wiary”, a także – że „antiamerikanizm – eto sieriezno”?
Chyba nikt się temu dziwić nie będzie. Zwłaszcza, że u nas podobne rzeczy piszą uciekinierki z basenu Urbana uprawiające publicystykę śmiałą i nieskończenie zmysłową. A także kilku syndykalistów, głębokich ekologów oraz, ogólnie rzecz biorąc, ludzi, którzy pamiętają Kosowo oraz zagładę Majów. Ponieważ są oni po stronie słabszego, na wieki wieków.

Jeden komentarz

  1. Indian zaczęli zabijać Europejczycy, Amerykanie tylko kontynuowali dzieło zniszczenia, gdyż wyssali ten haniebny zwyczaj z mlekiem swych (europejskich) matek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *